Thukpa to jedno z tych dań, które zaskakują nie fajerwerkami, tylko logiką konstrukcji. Na pierwszy rzut oka wygląda jak „kolejna zupa z makaronem i kurczakiem” – nic, czego nie dałoby się zrobić w godzinę po pracy. A jednak, kiedy zacznie się ją rozbierać na czynniki pierwsze, okazuje się, że to jedno z najbardziej przemyślanych dań regionu, który zwykle kojarzy się z kuchnią skromną, surową i podporządkowaną przetrwaniu.
I właśnie dlatego thukpa jest tak ciekawa.
Thukpa wywodzi się z regionu Amdo w północno-wschodnim Tybecie, gdzie pierwotnie była daniem prostym, ale bardzo sycącym. Tradycyjnie przygotowywano ją z baraniny, gotowanej z pieprzem i solą do momentu uzyskania sprężystej, lekko żującej tekstury, oraz z ręcznie formowanego makaronu z ciasta zagniatanego z odrobiną tłuszczu. W zależności od pory roku thukpa przybierała różne formy – latem podawano ją z chłodnym makaronem, zimą zaś jako gorącą, sycącą zupę. Z czasem zyskała także znaczenie symboliczne i zaczęła pojawiać się podczas tybetańskich celebracji, w tym w trakcie Losar, czyli tybetańskiego Nowego Roku. Wówczas przygotowuje się specjalną wersję zwaną Guthuk, a dziewięć pierwszych kropel zupy z pierwszej miski odkłada się jako ofiarę w ramach rytuału.
Historia thukpy nabrała nowego wymiaru w XX wieku. Po 1959 roku, wraz z ucieczką Dalajlamy z Tybetu do Indii, zupa ta stała się jednym z fundamentów kuchni tybetańskiej diaspory. Podczas długiej i trudnej drogi na wygnanie uchodźcy przetrwali głównie dzięki tsampie i właśnie thukpie – prostym, pożywnym daniom, które można było przygotować niemal w każdych warunkach. To właśnie dzięki zderzeniu się kultur tybetańskiej i indyjskiej, thukpa zaczęła się intensywnie rozwijać i rozprzestrzeniać, zyskując lokalne warianty i stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych dań kuchni Himalajów poza samym Tybetem.
Thukpa to zupa makaronowa wywodząca się z Tybetu, dziś obecna także w Nepalu i Bhutanie. Jej podstawą jest klarowny, mięsny bulion, prosty makaron pszenny oraz dodatki składane bezpośrednio w misce: mięso, warzywa, zielenina i bulion, który jest przyjemnie tłusty, odrobinę pikantny i zaskakująco świeży.
To danie użytkowe. Ma rozgrzewać, sycić i dawać energię. Ale w przeciwieństwie do wielu innych tradycyjnych potraw tybetańskich, thukpa nie zatrzymała się na etapie „minimum koniecznego”. Z czasem zaczęła ewoluować.
Klasyczna kuchnia Tybetu jest z natury oszczędna. Klimat, wysokość i dostępność składników wymusiły proste techniki: gotowanie, suszenie, minimalne przyprawianie. Wiele potraw bazuje na mące, nabiale i mięsie w bardzo podstawowej formie.
Thukpa robi coś innego.
Zamiast jednej warstwy smaku, pojawiają się dwie:
To nie jest przypadek. To świadome odejście od prostego gotowania w samej w wodzie i pójściu w stronę budowania smaku przez smażenie, czyli techniki znacznie bliższej kuchniom sąsiednim.
W Nepalu i Bhutanie thukpa przeszła naturalną transformację.
Pojawiły się:
To moment kluczowy.
Taka pasta – cebula, czosnek, imbir, suszone chilli, czasem pieprz syczuański – działa bardzo podobnie do pasty curry. Nie chodzi o ostrość, tylko o to, że smażenie:
Właśnie tę technikę zastosowałem w tym przepisie. Bulion pozostaje czysty i spokojny, a charakter zupy buduje się dopiero na etapie smażenia pasty i połączenia jej z wywarem.
Thukpa jest zupą składaną w misce, a nie daniem „z jednego gara”.
Najpierw makaron, potem mięso, następnie gorący bulion, a na końcu dodatki:
Nie miesza się wszystkiego agresywnie. Każdy kęs ma być trochę inny. Raz więcej makaronu, raz więcej bulionu, raz ostro, raz świeżo. To nie jest zupa do szybkiego wypicia – to zupa do jedzenia.
1. Kości można wygotować drugi raz.
Jeśli zależy Ci na naprawdę głębokim bulionie, wyjmij mięso, gdy będzie idealnie miękkie, a same kości gotuj dalej. Mięso zachowa strukturę, a bulion zyska żelatynę i „kremowość” bez śmietany.
2. Pasta aromatyczna musi się dobrze usmażyć.
Nie skracaj tego etapu. Surowa cebula i czosnek w zupie są bezlitosne. Pasta powinna pachnieć słodko, lekko orzechowo, intensywnie. Dopiero wtedy dolewa się bulion.
3. Makaron i mięso nie wracają do garnka.
Wszystkie składniki thukpy składa się bezpośrednio w misce! Gotowanie makaronu i mięsa razem z zupą kończy się papką i utratą tekstury.
4. Ostrość jest opcjonalna.
Ostrzejsze warianty tej zupy zostały spopularyzowane w Bhutanie i Nepalu, ale warto pamiętać, że nawet wtedy pikantność jest na drugim planie, który wzmacnia naturalne aromaty tej zupy.
Thukpa pokazuje, że nawet w kuchni powstałej z konieczności można znaleźć inteligentną technikę i złożoność, jeśli tylko da się jej czas i uwagę. I być może właśnie dlatego jest jednym z najciekawszych dań całego regionu – cichym, ale bardzo przekonującym argumentem, że prostota nie musi oznaczać nudy.
Tybetańska zupa makaronowa na bazie esencjonalnego bulionu i aromatycznej pasty, składana bezpośrednio w misce z kurczakiem, makaronem i świeżymi dodatkami.
Udka kurczaka zalej zimną wodą, doprowadź do wrzenia i gotuj 3–5 minut, po czym odlej całość i dokładnie opłucz mięso z szumowin i innych nieczystości. Przełóż kurczaka do czystego garnka, dodaj cebulę, czosnek, sól i wodę, a następnie gotuj na małym ogniu 45–60 minut lub 20–25 minut w szybkowarze, aż powstanie czysty, aromatyczny bulion. Wyjmij ugotowane udka z bulionu i odstaw do lekkiego przestudzenia, następnie zdejmij mięso z kości i odłóż je na bok
Na suchej patelni lub w woku krótko upraż suszoną papryczkę chilli i ziarna pieprzu syczuańskiego, aż zaczną intensywnie pachnieć. Zdejmij je z patelni do przestudzenia, a następnie zblenduj wraz z pozostałymi składnikami pasty aromatycznej - imbirem, cebulą, czosnkiem, pomidorem i kolendrą.
Na woku lub na patelni rozgzej łyżkę stołową oleju i jak się nagrzeje to wrzuć zblendowaną pastę aromatyczną. Smaż przez około 8 minut na średnim ogniu, stale mieszając. Następnie dodaj marchewkę i rzodkiew i dobrze wymieszaj i rób tak przez około 4 minuty.
Bulion przecedź bezpośrednio do woka, usuwając cebulę, czosnek i kości (albo wymieszaj zawartość pasty aromatycznej z tym bulionem w innym garnku). Dokładnie wymieszaj i gotuj całość razem 8–10 minut, aż warzywa zmiękną, ale zachowają strukturę, po czym dopraw zupę jasnym sosem sojowym i solą do smaku.
Do misek nałóż ugotowany makaron, dodaj porcję mięsa z kurczaka, zalej gorącą zupą, a następnie przyozdób kolendrą, szczypiorkiem, chilli w oleju i opcjonalnie kilkoma świeżo wyciśniętym sokiem z limonki.